Porzucił stabilną pracę za biurkiem, by postawić na jakość, rzemiosło i własną drogę zawodową. Po latach doświadczeń zdobywanych poza systemem edukacji formalnej zdecydował się na kolejny krok – potwierdzenie kompetencji tytułem mistrzowskim. Historia Piotra Kozińskiego pokazuje, że Zintegrowany System Kwalifikacji to nie teoria, lecz realna szansa na rozwój i budowanie zaufania na rynku pracy.
W grudniu 2025 roku minęło dokładnie dziesięć lat od uchwalenia ustawy o Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji (ZSK) – rozwiązania, które zmieniło sposób myślenia o uczeniu się, kompetencjach i ich potwierdzaniu w Polsce. ZSK powstał po to, by doceniać nie tylko formalną edukację, ale również wiedzę i umiejętności zdobywane w praktyce zawodowej, często przez wiele lat pracy, doskonalenia warsztatu i stawiania sobie coraz wyższych wymagań.
Po dekadzie funkcjonowania systemu coraz wyraźniej widać, że jego siłą są konkretne historie ludzi, którzy zdecydowali się potwierdzić swoje kompetencje i wykorzystać je do dalszego rozwoju zawodowego. Jedną z nich jest historia Piotra Kozińskiego – przedsiębiorcy i cukiernika z wieloletnim doświadczeniem, który w 2025 roku uzyskał tytuł mistrza cukiernictwa. Jego droga zawodowa pokazuje, jak Zintegrowany System Kwalifikacji umożliwia formalne uznanie jakości pracy, budowanie zaufania klientów oraz otwieranie nowych ról zawodowych, takich jak kształcenie przyszłych fachowców.
Publikowany poniżej wywiad jest opowieścią o odwadze do zmiany, konsekwencji w dążeniu do jakości i o tym, że tytuł mistrzowski to nie tylko formalny dokument, ale realna wartość na konkurencyjnym rynku pracy. To także przykład tego, jak idee stojące u podstaw ZSK przekładają się na codzienną praktykę zawodową.
Wywiad z Piotrem Kozińskim – mistrzem cukiernictwa „Tytuł mistrza to nie tylko papier – to potwierdzenie jakości, które pomaga dalej budować zaufanie na rynku”
Panie Piotrze, jaką kwalifikację zdobył Pan dzięki Zintegrowanemu Systemowi Kwalifikacji i jak w ogóle doszło do tej decyzji?
To bardzo długa historia [śmiech]. Z wykształcenia jestem ekonomistą – skończyłem w 2000 roku handel zagraniczny. Potem przez kilka lat pracowałem w Firmie Oponiarskiej S.A. w księgowości, zdobyłem uprawnienia do usługowego prowadzenia ksiąg rachunkowych. Ale prawda jest taka, że osiem godzin dziennie przy biurku to była dla mnie tortura.
W pewnym momencie powiedziałem sobie: dość. Zacząłem od małej kawiarenki internetowej, potem pojawiła się lodziarnia. Bardzo szybko postawiłem na jakość – sprowadzałem świetne surowce z Włoch, pistacje, kawę, maszyny też były włoskie. Języki obce bardzo mi pomagały, bo mogłem bezpośrednio rozmawiać z dostawcami.
Z biegiem lat rozwinąłem działalność w kierunku cukierni. Pracowałem w tym fachu już wiele lat i w końcu poczułem, że chcę mieć formalne potwierdzenie swoich umiejętności. Początkowo myślałem tylko o czeladniku. Poszedłem do Cechu Rzemiosł Różnych w Dębicy, a tam usłyszałem…, że ze względu na swoje doświadczenie powinienem zainteresować się tytułem mistrza.
We wrześniu 2025 roku zdałem egzamin mistrzowski – teoretyczny, praktyczny i ustny.

Jak wyglądał cały ten proces od środka? Co było najprzyjemniejsze, a co najtrudniejsze?
Najprzyjemniejsze zdecydowanie było spotkanie z ludźmi z cechu. Naprawdę świetna atmosfera, bardzo duża życzliwość, ludzie byli fantastyczni – czułem, że naprawdę im zależy, żeby mi pomóc przejść przez ten proces.
Najtrudniejsze? Czas. Pogodzić codzienną pracę w cukierni, przygotowanie się do egzaminów… to był bardzo intensywny czas.
W jaki sposób tytuł mistrza cukiernictwa realnie zmienił Pana sytuację zawodową?
Największa zmiana to możliwość przyjmowania i szkolenia uczniów. To jest dla mnie teraz bardzo ważny i satysfakcjonujący element pracy. Widzę, że ludzie coraz bardziej szukają jakości i zaufanych specjalistów. Dodatkowo skończyłem kurs psychologiczno-pedagogiczny, więc formalnie wszystko jest gotowe, żeby uczyć zarówno młodzież, jak i dorosłych.
Co powiedziałby Pan osobom, które teraz wahają się, czy warto skorzystać z Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji i iść w kierunku potwierdzenia kwalifikacji, np. mistrzowskiej?
Żeby się nie bali. Naprawdę warto.
Znam wielu fachowców z różnych branż – hydraulików, elektryków, stolarzy – którzy zrobili taki krok i widzę, że to procentuje. Klient, kiedy widzi tytuł mistrzowski, czuje większe zaufanie. W dzisiejszych czasach, kiedy konkurencja jest ogromna, ludzie coraz mocniej szukają jakości i sprawdzonych specjalistów.
ZSK daje Ci możliwość oficjalnego potwierdzenia, że jesteś w tym naprawdę dobry. A jak już masz ten tytuł – to nie tylko satysfakcja, ale też realny atut w biznesie i większa szansa, żeby być postrzeganym jako najlepszy w swojej dziedzinie.
Trzeba wymagać od siebie jak najwięcej. Zintegrowany System Kwalifikacji właśnie to umożliwia.
Panie Piotrze, bardzo dziękuję za rozmowę i gratuluję tytułu mistrza cukiernictwa!
Dziękuję bardzo. Zapraszam do cukierni!